Kotki

Kocury

Kastraty

Kocięta

Archiwum miotów

 W nowych domach

Felinoterapeutyczna hodowla

kotów Devon Rex

Rozmrrruczane recenzje kocich produktów

Legowiska

i zabawki

Karmy

i snacki

Żwirki

i kuwety

Akcesoria

Naturalnie z Calitti

Jest to nasze czwarte już spotkanie ze żwirkami od Calitti, tym razem do testów otrzymałyśmy żwirek drewniany stanowiący nowość od Calitti :) 

 

Na samym początku wspomnę, że żwirek ma dość intensywny zapach jak na żwirek drewniany. Dotychczas wrzucane do kuwety żwirki drewniane miały delikatny zapach, ten jednak pachnie całkiem wyraźnie.

Kiedy koty miały dostępne kuwety ze żwirkiem bentonitowym oraz z drewnianym, jedynie Yori raz skorzystała z kuwety z nowym żwirkiem, jednak po tym, gdy pozostałe kuwety uzupełniłam żwirkiem drewnianym kotki nie zrobił buntu - dobra nasza ;) 

 

Jeden worek wystarczył nam do uzupełnienia dużej kuwety hop in - w opakowaniu jest go naprawdę dużo. Dodatkowo jest wyjątkowo lekki i miękki, to chyba dobre słowo. Nie kojarzę, by był podobny do innego testowanego wcześniej żwirku w dotyku. Jest dość dużo takich granulek, które wydają się już pokruszone, mimo to, podczas uzupełniania kuwety nie uniósł się pył. Podczas użytkowania przez koty również nie było z tym problemów - czarna Yosha wychodziła z kuwety czarna. Kiedy ją sprzątam, również nic nie wzbija się w powietrze. 

 

Jak już wspominałam, żwirek jest miękki i lekki, przez co dość dużo wynoszą go dziewczynki poza kuwetę. Za jakimś drugim - trzecim razem żwirek wylądował za ścianą dwa metry od kuwety w całkiem dużej ilości. Praktycznie po każdym użyciu kuwety wokół niej pojawia się ilość, która wymaga już zmiecenia jej. 

 

Koty nie są największymi fanami kopania w nowym żwirku. Zazwyczaj załatwiają się i zaraz wyskakują. 

 

Jeśli chodzi o zapach - mocny zapach żwirku mieszający się z odchodami kocimi pozostawia w powietrzu nienajprzyjemniejszą mieszankę zapachową. Mamy doświadczenie ze żwirkami zapachowymi i one dodatkowo raczej wiążą zapach odchodów i nie czuć go z kuwety, natomiast tutaj robi się zapachowy miks, który każe mi otwierać okno zaraz po sprzątnięciu kuwety. 

 

Co do samego sprzątania - ze zbrylaniem jest nienajlepiej, co przekłada się na wydajność żwirku. Podczas sprzątania większość bryłek niestety się rozpada i to tak drobno, że nie jestem w stanie ich uprzątnąć, przez co żwirek nasiąknięty moczem pozostaje dalej w kuwecie. Zazwyczaj po ośmiogodzinnej nieobecności udaje mi się wyjąć maksymalnie dwie w miarę zbite bryłki - przy czterech kotach - reszta w którymś momencie przesypywania żwirku łopatką, rozpada się. 

 

Podsumowując, na plus z całą pewnością możemy zaliczyć fakt, że żwirek nie pyli, jedno opakowanie 10L wystarczy na dużą kuwetę, a wszystkie koty akceptują nowy żwirek.