Kotki

Kocury

Kastraty

Kocięta

Archiwum miotów

 W nowych domach

Felinoterapeutyczna hodowla

kotów Devon Rex

Drzemadła, a dokładniej ich produkty chodziły za mną już od dłuższego czasu, ale zdrowy rozsądek ciągle podpowiadał, że to jeszcze nie czas, że i tak w domu jest więcej rozmaitych posłań niż samych kotów. Jednak docierające do mnie zewsząd zdjęcia, a później i strona internetowa wciąż kusiły i po kolejnym miesiącu opierania się, w końcu się poddałam. I wiecie co? Absolutnie nie żałuję! 

 

Zacznijmy jednak od początku. 

 

Już sam kontakt z Drzemadłowym zespołem jest fantastyczny, mimo specjalnego formularza, który mają na stronie internetowej (www.drzemadla.pl) nie miałam problemu z kontaktem przez wiadomość na messengerze, co umożliwiło szybszą wymianę informacji i jeszcze tego samego dnia zamówienie wybranych drzemadeł. Szeroki wachlarz materiałów, które możemy wybrać do spersonalizowanych legowisk sprawił, że decyzja nie była łatwa, ale dzięki niemu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mimo że czas oczekiwania na wykonanie legowisk miał być zdecydowanie dłuższy, ani się obejrzałam, a dostałam informację o wykonaniu mojego zamówienia i wkrótce już przesłano mi zdjęcia dwóch pięknych legowisk. 

 

Fakt że wybór kuriera, którym chcemy, by legowiska do nas przyszły leży po naszej stronie, jest dodatkową zaletą - po rozmaitych doświadczeniach niektórych firm kurierskich po prostu zwyczajnie wolimy unikać. Paczka wysłana w poniedziałek wieczorem dotarła do mnie już w środę. 

Folia wykończona wstążeczką z dołączoną uroczą metką z logo Drzemadeł i linkami do mediów społecznościowych i odwrocie, na którym od razu mamy informacje istotne przy użytkowaniu legowisk, chociażby w ilu stopniach możemy je prać. Poza zamówionymi posłankami znalazłam dodatkowo materiałową torbę z logo Drzemadeł - powitalny upominek dla hodowców. Szybko jednak okazało się, że nie tylko torba, ale i jej zawartość jest warta uwagi. W środku znalazłam trzy zabawki, które w moment zostały przejęte przez moje dziewczyny, a poza nimi jeszcze uroczy materacyk z kwiatowym wzorem. I jak zwykle, Drzemadła nie zawiodły, a kwiecisty materiał jest równie elegancki, co reszta gładkich materiałów - idealnie trafił w mój gust - nie przepadam za krzykliwymi kolorami i wzorami, co również sprawiło, że tym razem wybór padł na legowiska od Drzemadeł, idealnie zgrywamy się pod kątem estetyki. 

 

Upominki były przyjemną przystawką, jednak główne danie stanowiły mojmir i nietęg uszaty. I cóż ja mogę powiedzieć. Zachwyt. Po prostu. 

Na przestrzeni lat w naszym domu pojawiło się już wiele legowisk. Sama dla moich dziewczyn mam ich nie mało, wszystkie są dość podobnej jakości. Jednak to, co dostałyśmy, przerosło nasze oczekiwania. Nie mogę powiedzieć złego słowa na temat wykonania, po prostu czuć w tym ogromną pasję. Trzymając drzemadła w dłoniach, mam poczucie, że są to produkty ekskluzywne. A przecież każdy z nas dąży do tego, by otaczać się takimi produktami. 

Przy wyborze modeli posłań, miałam lekkie wątpliwości, czy dziewczyny zaakceptują nietęga - mimo wszystko moje doświadczenia ze śpiworkami dla kotów są raczej nieciekawe - mimo że przecież devony tak bardzo lubią wchodzić pod kołdrę. Ale nie minęła godzina, a Yosha już słodko spała w swoim nowym posłanku - w tym czasie Sura już od dłuższego czasu okupowała mojmira. Jak to mówią, dla każdego coś dobrego i jestem pewna, że legowiska będą służyły nie tylko moim dziewczynom, ale również kociętom, których spodziewamy się już we wrześniu. 

 

 

Chociaż drzemadła są u nas dopiero tydzień, z czystym sumieniem mogę polecić je wszystkim właścicielom kotów, które chociaż trochę lubią legowiska. Nie mam wątpliwości, że znajdziecie tam coś dla siebie, jeśli nie w produktach gotowych znajdujących się od niedawna w ofercie Drzemadeł, ale już na pewno przy personalizowanych legowiskach. Warto dodać, że jeśli tylko mamy taką potrzebę, nasze posłania mogą mieć haft chociażby z logo hodowli,, przydomkiem czy imieniem kota. 

Na koniec jeszcze tylko kilka słów o zabawkach - ich wykonanie również jest nienaganne, a chociaż w środku nie zawierają umiłowanej przez moje dziewczyny waleriany, od razu zyskały ich sympatię, prowokując do zabawy. Ba! Musiałam od razu wyjąć im wszystkie trzy zabawki, bo jedna niekoniecznie chciała dzielić się z drugą swoją zdobyczą ;) 

Projekt i wykonanie: Angelika Flisik