Kotki

Kocury

Kastraty

Kocięta

Archiwum miotów

 W nowych domach

Felinoterapeutyczna hodowla

kotów Devon Rex

Jakiś czas temu otrzymałyśmy do recenzji nowy, kukurydziany żwirek od Calitti. Po wyjątkowo udanej próbie z bentonitowym żwirkiem tej firmy, byłam pozytywnie nastawiona i do tej próby. 
Generalnie moje dziewczyny większość swojego życia korzystały ze żwirku drewnianego z krótkim epizodem wersji kukurydzianej - niezbyt udanym. 

Zacznijmy od tego, że ucieszył mnie widok papierowego opakowania, zawsze to mniej używanej folii. Po otworzeniu paczki moim oczom ukazały się ładne ziarenka, niepokruszone, o dość neutralnym zapachu. Nie był on tak intensywny i kukurydziany jak w przypdku benka corn - tamten bardziej mnie drażnił. 
Po umieszczeniu żwirku w kuwecie - co obyło się bez chmary pyłu - zaraz znalazły się w niej zainteresowane dziewczyny. 

Eko nowość od Calitti
Podczas korzystania z kuwety, żwirek nie pylił - Yosha wchodziła i wychodziła z toalety kompletnie czarna ;) Podczas sprzątania też nic się nie unosiło. Żwirek mało się nosił, więc wokół kuwety było generalnie czysto, czasem wypadały jakieś pojedyncze ziarenka.

Początkowo dziewczyny poza kuwetą ze żwirkiem kukurydzianym od Calitti miały drugą kuwetę, z naszą zwyczajową mieszanką żwirków drewnianych - i mając wybór, do kuwety z nowym żwirkiem zaglądały mniej więcej w przypadku 1/5 wycieczek do toalety. Kiedy natomiast pojawiła się kuweta ze żwirkiem bentonitowym, dziewczyny nie korzystały już z żadnej kuwety ze żwirkiem roślinnym.

Cóż, średnica ziarenek nie zachęcała ich do przerzucania żwirku, także nie kłopotały się zakopywaniem odchodów - gdy tego nie zrobiły, logiczne, że z kuwety unosił się niezbyt przyjemny zapach - kiedy jednak przysłowiowa "dwójeczka" została zakopana, żwirek dość dobrze trzymał zapach. Szybko również wiązał mocz, dzięki czemu ten nie przelatywał na dno kuwety, co utrudniałoby sprzątanie. 

 

Zbrylanie nie jest tak dobre jak w przypadku bentonitowej wersji żwirku Calitti, ale zdziwiłoby mnie, gdyby tak było. W porównaniu z innymi drewnianymi/kukurydzianymi żwirkami było dość dobrze, zazwyczaj podczas sprzątania bryłka rozpadała się na dwie części, jednak wciąż dało się dobrze posprzątać - bryłki nie kruszyły się na tyle, by problematycznym stało się zebranie całości. 

Trudno mi powiedzieć, jak wydajny jest ten żwirek, Yosha, Shiro i Suri miały go przez niespełna dwa tygodnie, ale nadszedł czas dezynfekcji kuwet. Normalnie robimy to średnio co tydzień - ważniejsze od wydajności żwirku jest dla mnie utrzymanie czystości w kuwecie, także dla mnie nigdy ten parametr nie był istotny, po prostu większa ilość żwirku zostaje wyrzucona.
 
Nie zapominajmy, że jedną z istotnych zalet żwirków drewnianych i kukurydzianych jest fakt, że można spuszczać je w toalecie :)  

 

Podsumowując

Rozmrrruczane recenzje kocich produktów

Legowiska

i zabawki

Karmy

i snacki

Żwirki

i kuwety

Akcesoria