Kotki

Kocury

Kastraty

Kocięta

Archiwum miotów

 W nowych domach

Felinoterapeutyczna hodowla

kotów Devon Rex

Bezzbożowe przysmaki od Nerro

17 września wybrałam się na Pupilove Targi w Bydgoszczy z jasno określonym celem: kupić przysmaki od "Samo Mięso", co też uczyniłam, ale to w następnej recenzji :) Na targach nie było zbyt wiele produktów dla kotów, ale na stoisku "Nerro" wypatrzyłam smaczki, których w domu u nas nigdy dosyć. 

Wybrałam wersję rybną, jako że z mojej aktualnie pięcio-kociej gromadki żaden rybkom się nie opiera :) 

 

Patrząc na skład, prezentuje się on całkiem fajnie, nie zawiera zbóż, a jako wypełniacz w ich przypadku wystąpiły ziemniaki i bataty. Dziewczyny i maluchy najbardziej lubią co prawda liofilizowane mięso jako smaczki, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy przetestowałyśmy ich już naprawdę dużo i dotychczas również taka bardziej ""chrupkowa" forma nie sprawiała im problemu, a nawet jeśli Suri postanawiała sobie dany smaczek odpuścić, to mogłam mieć pewność, że Yosha bądź Shiro szybko "znikną" dowód jakiekolwiek wzgardy. 

 

Co mi się podoba w samym opakowaniu to fakt, że na etykiecie widnieje informacja, by zapewnić zwierzętom stały dostęp do wody, co, poza tym, że jest jak najbardziej słuszne, to jeszcze pasuje do wybranego przeze mnie smaku tematycznie :) 

 

Po otworzeniu opakowania uderzył mnie dość intensywny zapach, niekoniecznie w moim guście. Nie był to zapach, który znam z rybnych przysmaków, właściwie trudno mi go określić słowami. 

Kolejne wrażenie jednak było już zdecydowanie na plus - cudowny kształt smaczków. Mimo wszystko takie drobiazgi cieszą - równie dobrze mogłyby być to zwykłe kulki, a zdecydowano się, by miały one kształt rybek. 

Po wzięciu jednego smaczka w palce, pozostaje na nich intensywny zapach oraz drobinki z powłoki rybek - także po każdym ewentualnym poczęstowaniu kota umycie dłoni jak najbardziej wskazane. 

 

Nadszedł czas na degustację! 

 

I tu się wszystko skończyło. Przyznam szczerze, że nie sądziłam, że taki osiągniemy wynik. Yosha z rozpędu zjadła może ze dwa smaczki. 

 

I to na tyle. 

 

Nie byłam na to gotowa, po otwarciu opakowania cała piątka wydawała się smaczkami zainteresowana. Ostatecznie jednak każda próba podania ich im kończy się małymi rybimi trupkami porozwalanymi na podłodze. Ani uwielbiająca smaczki Shiro, ani nawet moi chłopcy, co mam wrażenie, że wciągnęliby konia z kopytami i nie wypluli podków, nie wzięli żadnego smaczka nawet do pysia. 

 

 

 

 

Nasza przygoda z Nerro kończy się w tym miejscu, jeszcze jadąc do domu spróbuję zainteresować nimi koty mieszkające z mamą, ale wydaje mi się, że tamte towarzystwo jest jeszcze bardziej wybredne, także w ostateczności smaczki posłużą dla Emmy i Alvaro (Cavalier i Chihuahua) i mam nadzieję, że chociaż oni nie będą nimi pluć :D 

Rozmrrruczane recenzje kocich produktów

Legowiska

i zabawki

Karmy

i snacki

Żwirki

i kuwety

Akcesoria