Kotki

Kocury

Kastraty

Kocięta

Archiwum miotów

 W nowych domach

Felinoterapeutyczna hodowla

kotów Devon Rex

Zdjęcia naszych kotów

Niejednokrotnie pytaliście nas, kto fotografuje nasze koty i z przyjemnością mogę odpowiedzieć - Ja, Angelika. Moja przygoda z fotografią rozpoczęła się właśnie od naszych kotów. Kiedy patrzę w przeszłość, czasami łapię się za głowę, widząc, które zdjęcia wybierałam do publikacji, pamiętając, jakie błędy popełniałam. Ale powiem Wam jedno - i tak, czasem, jestem z siebie dumna. Nikt mnie nie uczył, do wszystkiego dochodziłam metodą prób i błędów, i chociaż wiem, co jeszcze musiałabym poprawić, by moje zdjęcia były jeszcze lepsze, potrzebuję do tego przede wszystkim finansów - a jak się możecie spodziewać, akcesoria fotograficzne do tanich nie należą, a kiedy człowiek wybiera między odłożeniem na kolejną lampę a zakupem ulubionych filetówek swojego małego złotego grubaska, odpowiedź jest prosta ;) 

 

 

 

Fotografia naszych kotów, kociąt sprawia mi ogromną przyjemność, a odkąd jestem "na swoim" i mam maluszki, aparat cały czas leży pod ręką. To nieco przerażające, że mając dwa kociaki mam już zrobionych i opublikowanych więcej ich zdjęć, niż potrafiłam zrobić innym miotom przez cały okres pobytu w naszym domu. Ale to też doskonale obrazuje, jak ważne miejsce w moim życiu zaczęła zajmować właśnie fotografia. 

Nie jest to może prosta "sztuka" ponieważ nie wystarczy mieć odpowiedni aparat i obiektyw. Trzeba mieć również oko. Ilu osobom nie dano by za zadanie sfotografować jednego kota, uwierzcie mi, u każdego wyglądałby inaczej, nawet, gdyby właśnie spał i nie zmieniał pozycji. 

Lubię, kiedy kolejne elementy do siebie przystają, nie znoszę robić rzeczy na pół gwizdka, a kiedy już w coś się angażuję, robię to na 200%. W moim życiu nie było wiele tak trwałych rzeczy, jak pasja do kotów oraz fotografii. Dawniej pisałam opowiadania i wciąż wspominam ten czas jako coś wyjątkowego. Kiedy jednak nadszedł moment wyboru, co jest dla mnie istotniejsze, gdy ilość wolnego czasu gwałtownie się zmniejszyła, wybór, choć nieco bolesny, okazał się oczywisty. Nie byłam w stanie zrezygnować z popołudniowych kaw z mamą, kiedy obgadywałyśmy miniony dzień, omawiałyśmy nasze plany i rozmawiałyśmy o wszystkim, co przyszło nam do głowy. Nie byłam w stanie zrezygnować z aktywnego uczestnictwa w hodowli. Nie byłam w stanie odłożyć aparatu na te kilka miesięcy. 

Pisanie odeszło na dalszy plan. 

 

 

Czasami zastanawiam się, czy ilość zdjęć, jakie robię, nie jest zbyt duża, ale nie. Jeśli chodzi o maluszki, warto uwieczniać chwile, bo prędzej czy później większość wspomnień wyparuje z pamięci, a tak pozostaną już ze mną, ilekroć będę chciała sobie coś odświeżyć. Zdjęcia "studyjne" za to są szczególnie przydatne, jeśli przy okazji kolejnych miotów chcę porównywać ze sobą maluchy na danym etapie rozwoju. No i nie zapominajmy o Was. Ilekroć sama czekałam na kota, tylko wyczekiwałam kolejnych zdjęć, filmików i jestem  pewna, że aktualne zdjęcia i wszystko to, co robimy, pomaga Wam w czasie oczekiwania na Wasze własne Fantasmagoriaki :) 

 

" Posiadanie jednego kota prowadzi do posiadania następnego "

Ernest Hemingway